Milena Benini “Łzy nocy jak kwas na moim ciele”

Sonata

fdsfdsfsdfdsfsdf

dsf

Okładka zbioru "Dziewica i jednorożec" Mileny Benini

Okładka zbioru “Dziewica i jednorożec” Mileny Benini

Dama Szczęścia obracała się. Obrót za obrotem, wciąż krąg i w krąg. Zaczęła tańczyć jeszcze o świcie: jakieś sześć godzin temu, może i siedem. Wkrótce Słońce ją przezwycięży i upadnie, na piasek, by leżeć tam bez świadomości, dopóki jakaś dobra dusza, przechodząca przez bramy miasta, nie przyniesie jej ciepłej wody do picia i świeżych owoców do jedzenia.

To już niedługo: teraz jej ręce od świtu podniesione wysoko nad głową, niepewnie się trzęsą, naruszając niegdyś idealnie aerodynamiczną linię ciała. Jej bose nogi zapadają się coraz głębiej w rozżarzony, gorący piasek, wszystko, coraz bardziej i bardziej niezręcznie z każdym obrotem. Jej włosy, długie i ciemne, mocno splecione, powoli się uwalniały, chłoszcząc ją po twarzy i plecach, gdy się tak obracała. Wkrótce potknie się i upadnie; wkrótce. Upadnie i będzie leżała spokojnie, ale nie będzie martwa, niestety. Kiedy zapadnie noc i ostudzi pustynię, ona znów wstanie, odzyska siły i będzie tańczyć na nowo w świetle księżyca, niemal do samego świtu. A potem znów nadejdzie wyczerpanie i upadnie.

Będzie tak tańczyć dzień za dniem i noc za nocą. Dopóki nie umrze, co nie stanie się nigdy, póki Słońce jest gorące, Księżyc zimny, pustynia sucha, a ocean mokry. Póki jeszcze stoi miasto na pustyni, właśnie takie, zaczarowane. Póki jeszcze obie jesteśmy żywe. Na zawsze.

Obracając się i obracając, kręcąc się i kręcąc, w krąg i w krąg, w wieczność. W mieście nazywają ją Damą-derwiszem. Ja nazywam ją Damą Szczęścia. Tańczy nie dlatego, że musi, ale dlatego, że czuje, iż powinna ze swej własnej woli. A ja nie mam innego wyboru niż tylko na nią patrzeć.

Ja bowiem, jestem miastem, ona zaś obraca się pod moimi murami z nadzieją, że zyska me wybaczenie dobrowolnie nakładając na siebie karę, dzień za dniem, noc za nocą. Mając nadzieję, że moje serce zmiłuje się nad nami wszystkimi i że rozerwie nierozerwalną sieć, która nas wszystkich związuje. Ale jej nadzieje są płonne: moje serce zostało wykute w z solidnym, pustynnym kamieniu, a serca z kamienia nie wybaczają nigdy. Mogłabym przeciąć węzeł i wszystkich nas uwolnić. Ale tego nie sprawię. Bo niby dlaczego bym miała? Moje serce jest z kamienia, jak już powiedziałam, a to ona mnie taką uczyniła. Dlatego pozwalam jej cierpieć na jej własny, małostkowy sposób. Ach. No i właśnie: upadła. Nie cieszę się gdy upada; serca z kamienia nigdy się nie cieszą. Ale jest mi przyjemnie, na mój własny, powolny, miastowy sposób, bo jej nieświadomość daje mi czas żebym obejrzała wszystko inne prócz niej. Kupców, nadciągających od pustyni w długiej kolumnie i przechodzących przez moją bramę, niosąc cuda z całego świata, z jakichś dalekich stron i opowieści o jeszcze cudowniejszych rzeczach, które można tam odnaleźć. Co do opowieści, nie wiem czy są prawdziwe, bo i ja kiedyś mieszkałam w dalekim świecie. Ale wciąż jeszcze wydaje mi się niemożliwe żeby w to uwierzyć tutaj, gdzie żaden samolot nigdy nie naruszył równowagi nieba, a samochody, telewizory i lodówki po prostu nie mogą istnieć. (Nie myślcie, że to raj, a jakże: jest śmierdząco, i ciężko, i niekiedy okrutnie. Nie jestem żadnym rajem na Ziemi, tylko miastem. Zaczarowanym miastem, no dobrze.

Mapa z powieści Mileny Benini "Kapłanka Księżyca"

Mapa z powieści Mileny Benini “Kapłanka Księżyca”

Jednak wciąż tylko miastem.)

Pod miriadami gwiazd. Niekiedy.

Nie lubię, gdy odchodzą. Gwiazdy. Nie patrzę na nie zbyty wiele, chociaż to całkiem ładny widok na czarnym niebie, które spowija mnie nocami. Ale są one tak naprawdę tylko tym, czym są w istocie: ładnym widokiem. Nie ma w nich tak właściwie nic pociągającego. Fajerwerki dla zachwytu prostych ludzi. Urocze zabawki, które zmuszają cię, żebyś do nich dążył, z całej mocy, a potem odkrywają swoje prawdziwe oblicze. Oddalone beztroskie słońca, głęboko w lodowatym chłodzie wszechświata, obracające się wokół własnej osi, nie dbając o to, co się dzieje gdzie indziej. Jak Dama Szczęścia. Dalekie, nieprzystępne przedmioty.

Oczywiście nie wszystkie gwiazdy są daleko od słońca. Niektóre są planetami, które krążą wokół tego samego słońca tak, jak my, kradnąc mu światło i udając, że są czymś innym niż są naprawdę. Przypuszczam, że bym ich nienawidziła, gdyby tylko zostało we mnie jeszcze choć trochę nienawiści. Ale nie. Zaledwie tęsknota, pragnienie, pożądanie. Moje serce płakałoby kamiennie gdyby tylko mogło. Ale problem polegał na tym, że kamienne serca nie płaczą. Toteż nie płaczę i nie nienawidzę planet z powodu ich ukradzionego blasku. Nie nienawidzę nawet gwiazd.

Lecz istnieją dwie gwiazdy, daleko w dole, na samym skraju horyzontu, które nie są ani słońcami, ani planetami. Nie można ich zobaczyć z żadnego innego miejsca, a jedynie stąd, skąd ja na nie patrzę. A nawet i stąd niełatwo je odnaleźć. Czasami delikatna mgiełka, delikatniejsza od filigranu, który moi artyści wymieniają za towary z dalekich krajów, zasłania je i ukrywa. Czasami pociemnieją, jak oczy zamknięte z bólu i mogę rozróżnić jedynie oddalone drżenie spodziewanego światła. Na te dwie gwiazdy spoglądam najczęściej, jeśli w ogóle patrzę, chociaż pozbawiają mnie nadziei, chociaż ich światło pozostawia gorejące ślady bólu na całym moim ciele. Te dwie gwiazdy to oczy nocy. Oczy mojego kochanka.

hhh

milena_beninihhh

Milena Benini zaczęła pisać jeszcze w szkole podstawowej, a pierwsze opowiadanie opublikowała w wieku lat 14 w czasopiśmie „Sirius“. Następnie pisała artykuły i krótkie opowiadania dla czasopism „Sirius“, „Vijenac“, „Op.A.“, „Zarez“, „Ubiq“ i in. również w języku angielskim dla czasopism „Neverworlds“, „Eternity“ itp.

Współautorka książki „The Complete Guide to Writing Fantasy“  oraz „The Complete Guide to Writing Science Fiction“, za którą otrzymała nagrodę „Eppie“ za najlepszą książkę elektroniczną roku. Pod koniec zeszłego roku w MuseItUp Publishing w Kanadzie została opublikowana jej powieść „Kapłanka Księżyca“ (Svećenica Mjeseca) (https://museituppublishing.com/bookstore/index.php/new-releases/series/priestess-of-the-moon-detail)

Laureatka licznych nagród w kraju i za granicą, zdobyła również najsmaczniejszą chorwacką nagrodę, pršut (szynka suszona na słońcu i wietrze), za najlepsze opowiadanie w konkursie literatury s-f Istrakon 2009.

Współpracuje z wieloma wydawnictwami, a można ją odnaleźć na twitterze (@milerama), facebooku https://www.facebook.com/milena.benini oraz tumblr: (http://milenab.tumblr.com)

About agnieszkazuchowskaarendt

tłumaczka literatury serbskiej, chorwackiej, bośniackiej (ponad 20 opublikowanych tytułów) autorka opowiadań ("Znikomat", 2009) sporadycznie wierszy ("Biała masa tabletek", 2005), pisarz do wynajęcia (ponad 15 powieści napisanych anonimowo lub pod pseudonimem)
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s